panikuję że jestem w ciąży
Reakcja mojej mamy na ciąże Nariny! Chcesz więcej? Strzel 👍Film u Nariny https://youtu.be/xkoZ75Mqz90 ️ ️ BĄDŹ NA BIEŻĄCO https://goo.gl/y70xtT Dzisiaj
Cześć! Dzisiejszy odcinek jest wyjątkowy, ponieważ wspólnie z Karolem podzielimy się z wami wiadomością o ciąży, opowiemy Wam naszą historię i zdradzimy kilk
Myślałam, że poronienie nigdy mnie nie będzie dotyczyło, że jestem poza tym. Teraz wiem co czuła moja kuzynka. Pierwsze dziecko urodziła zdrowe, drugie poroniła, a po 2 miesiącach od poronienia zaszła w trzecią ciążę i urodziła zdrowe dziecko. Nie daje sobie rady, a wszyscy twierdzą z rodziny, że panikuję, że wymyślam.
Wzrost poziomu estrogenów pomaga nam zwalczać hormony stresu, podczas gdy ja jestem w Tobie, mamo. Czy wiesz, że zarówno moje ciało, jak i łożysko, które mnie chroni, produkują tak dużo kortyzolu (hormonu stresu), że pod koniec ciąży Twoje ciało będzie nim wypełnione, tak jakbyś wykonywała wyczerpujące ćwiczenia fizyczne.
Poniżej znajduje się opis niektórych z najczęstszych pierwszych objawów ciąży. Powinnaś wiedzieć, że te objawy mogą być spowodowane innymi czynnikami oprócz ciąży. Fakt, że zauważysz niektóre z tych objawów, niekoniecznie oznacza, że jesteś w ciąży. Jedynym sposobem na upewnienie się jest wykonanie testu ciążowego.
Sennik poronienie. Jeśli sen nie jest bezpośrednią przestrogą, można w nim upatrywać symptomu niepewności planów albo założenia, że i tak twoje zamiary spełzną na niczym. Kiedy we śnisz o utracie nienarodzonego dziecka, zapowiada to nowe działania i przedsięwzięcia, które na ciebie czekają. Kiedy widzisz, że ktoś poronił
senam irama tanpa alat bertumpu pada gerakan dasar. Ma 33 lata, 9-letnią córkę i stwardnienie rozsiane. Dziecko było planowane. – Chciałam zajść w ciążę, póki jeszcze jestem w pełni samodzielną osobą. Lekarz nie widział ku temu żadnych przeciwskazań. Ustalił tylko kolejną wizytę – wspomina Monika. SM nie jest przeciwwskazaniem do zajścia w ciążę. Diagnoza: stwardnienie rozsianeKolejny rzut chorobyWyczekana ciążaCórka nic nie wie o mojej chorobieSM nie jest przeciwwskazaniem do zajścia w ciążęStwardnienie rozsiane okiem ekspertaPlanowanie rodziny przez osoby chorujące na SM Diagnoza: stwardnienie rozsiane Pierwsze objawy pojawiły się, gdy Monika miała 15 lat. – Przez jakiś tydzień miałam zaburzenia czucia po lewej stronie ciała. Byłam tak przerażona, że nikomu o tym nie powiedziałam. Wszystko dlatego, że w tamtym czasie mój tata był już w zaawansowanym stadium choroby. Poruszał się o kulach albo na wózku – mówi kobieta. Już wtedy skojarzyła swoje objawy z SM. Szukała na ten temat informacji – zarówno w książkach, jak i w internecie. Kilkanaście lat temu, było ich jednak niewiele. Nie istniały żadne polskie grupy wsparcia na Facebooku. – Wyczytałam, że szanse na to, że dziecko osoby chorej też otrzyma diagnozę SM w przyszłości, są bardzo niskie, jakieś 2 proc. Przecież SM nie jest chorobą dziedziczną! Pomyślałam, że pewnie wyolbrzymiam swoje objawy i niepotrzebnie panikuję – dodaje. Rodzicom nic nie powiedziała. – Nie chciałam dokładać im następnego zmartwienia na głowę. Nie chciałam też, żeby pomyśleli, że chcę po prostu zwrócić na siebie uwagę – mówi 33-latka. Przez kolejne 5 lat próbowała żyć zwyczajnie, ale choroba nieubłaganie dobijała się do drzwi jej świadomości. Pojawiły się nowe objawy. – Jak np. problemy z przegrzewaniem organizmu. Zaczęłam unikać słońca, koleżanki śmiały się, że chodzę taka blada, zamiast się poopalać. W ciepłe dni zaczęłam migać się od zajęć na lekcjach wychowania fizycznego. Wcześniej nie miałam takich problemów. Należałam do klubu sportowego, jeździłam na zawody – wspomina Monika. 5 lat od pierwszego rzutu pojawił się następny. Miała wtedy 20 lat. – Byłam wtedy u kuzynki w Wielkiej Brytanii. Obudziłam się z zaburzeniami widzenia. Obraz przed oczami cały czas uciekał mi na bok, w dodatku był nieostry. W pracy miałam problem z rozpoznaniem twarzy innych osób z odległości 2 metrów – mówi kobieta. Tego samego dnia poszła do lekarza rodzinnego. Po krótkim badaniu oczu, odruchów, od razu skierowano ją do szpitala, gdzie przyjął ją neurolog. – Pamiętam, jak mój chłopak powiedział: Monika, nie wygłupiaj się, gdy widział, że znosi mnie na boki i nie potrafię przejść po prostej linii, stawiając stopę za stopą, tak jak poprosił mnie neurolog. Pamiętam też, jak na wózku w szpitalnej piżamie, czekałam na swoje pierwsze badanie rezonansem magnetycznym. Byłam przekonana, że za moje objawy odpowiedzialny jest guz mózgu – wspomina Monika. Dwa dni później lekarka poinformowała ją, że zmiany wskazują na SM. Dla pewności pobrano płyn mózgowo-rdzeniowy. – Dano mi godzinę na dojście do siebie. Byłam w 4-osobowym pokoju. Pamiętam, że mój chłopak zasłonił kotary wokół łóżka, a ja płakałam. Czułam się tak, jakby cały świat mi się zawalił. Miałam przed oczami mojego tatę, który zmarł zaledwie 10 miesięcy wcześniej – dodaje. Dopiero kolejny rzut SM miał potwierdzić diagnozę. W przestrzeni zakupowej HelloZdrowie znajdziesz produkty polecane przez naszą redakcję: Mama Naturell Folian Forte, 30 tabletek 14,25 zł Mama WIMIN Myślę o dziecku, 30 kaps. 59,00 zł Odporność, Good Aging, Energia, Mama, Beauty Wimin Zestaw z myślą o dziecku, 30 saszetek 139,00 zł Mama Estabiom Mama, Suplement diety, 20 kapsułek 28,39 zł Kolejny rzut choroby Pod koniec 2008 roku Monika miała kolejny rzut choroby, jednak dopiero w 2010 roku zaproponowano jej leczenie. Na stole postawili jej kilka leków do wyboru. – Same interferony – wspomina. – Wtedy dotarło do mnie, że to wszystko dzieje się na poważnie. Zaczęłam myśleć o tym, jak ten czas szybko płynie. I, że jak rozpocznę leczenie, to już na długo, a ja z każdym rokiem będę tylko starsza. I nie mam pewności, jak długo będę osobą sprawną – wspomina Monika. Powiedziała wprost lekarzowi, że najpierw chciałaby zajść w ciążę, póki jest jeszcze w pełni samodzielna. Nie widział przeciwwskazań. Wyczekana ciąża – Oboje z partnerem podjęliśmy tę decyzję. Parę miesięcy później test ciążowy pokazał dwie czerwone kreski. Moja córka była bardzo oczekiwanym dzieckiem. Urodziła się latem 2011 r. – mówi Monika. Ciąża przebiegła bez powikłań. Kobieta pracowała niemal do końca 8. miesiąca ciąży. Poród musiał być jednak wywoływany w szpitalu, ponieważ było już po terminie. – Rodziłam siłami natury, pomimo że pytałam wcześniej o to swojego lekarza, martwiąc się moją chorobą. Powiedział tylko: ciąża to nie choroba. I że mogę rodzić naturalnie. I tak też się stało. Rodziłam też bez znieczulenia, chociaż w trakcie ostatnich godzin żałowałam, że o nie nie poprosiłam – dodaje kobieta. Monika karmiła córkę przez 11 miesięcy. Czuła się dobrze i nie myślała o swojej chorobie. – Większość mam z SM, zresztą tak jak i zdrowe mamy, chce jak najwięcej robić przy swoim dziecku. Jednak nie zawsze jest to możliwe. Stwardnienie rozsiane jest często chorobą niewidoczną dla innych, więc tak samo jak i chora osoba potrafi o niej zapomnieć, tak tym bardziej i inni zapominają o tym, że ta mama nadal choruje i pomimo że wygląda jakby dawała sobie ze wszystkim radę, to jednak potrzebuje pomocy i większego wsparcia – mówi kobieta. Monika już w rok po porodzie zaczęła znacznie bardziej odczuwać zmęczenie, gorsze dni, huśtawki nastroju. – Od bliskich osób słyszałam, że świetnie sobie radzę. Ja jednak czułam, że jest ze mną coraz gorzej. Gdy córka miała 3 lata, znowu znalazłam się u lekarza. Musiałam po raz drugi przejść kwalifikację do programu lekowego – mówi kobieta. Później była próba ponownego zajścia w ciążę. Odstawienie leku zakończyło się silnym rzutem choroby. – Partner po moim kolejnym rzucie rozmyślił się. Bał się, że i dziecko będzie chore. Powiedział, że nie mamy pewności, że nasza córka będzie zdrowa. To był rok bez leczenia. Rok codziennego płaczu na samą myśl o dziecku, dla którego wymyśliłam już imię – wspomina. Monika zrezygnowała z walki o drugie dziecko. Leczy się. Chce być jak najdłużej zdrowa dla córki. To właśnie ona napędza ją do walki z SM. Córka nic nie wie o mojej chorobie Dziewczynka ma teraz 9 lat. Nic nie wie o chorobie mamy. – Kiedy przeglądałyśmy album rodzinny, opowiedziałam jej o tym, że jej dziadek miał SM. Zmarł, mając 47 lata. Pamiętam, że córka (miała wtedy jakieś 5 lat) była bardzo tym zmartwiona. Dopytywała się, czy ja też umrę, jeżeli na to zachoruję – mówi Monika. 33-latka ukrywa przed dzieckiem prawdę. Gdy jeździ do szpitala na badania kontrolne lub z powodu rzutów, mówi, że to z powodu naderwanych ścięgien w nodze. – Jednak jakoś szczególnie nie ukrywam faktu, że biorę leki. Przyjmuję Tecfidera razem z innymi suplementami. Parę razy mówiłam córce, że to leki na mój mózg, aby lepiej działał. Mam też w salonie na wierzchu różne materiały dotyczące SM. Specjalnie zamawiałam książeczki dla dzieci, w których jest prosto wytłumaczone, na czym polega SM i jak może się objawiać. Wszystko w sposób dopasowany do wieku małych dzieci – dodaje. Ponad rok temu młodsza siostra Moniki otrzymała diagnozę SM. To jeszcze bardziej umocniło Monikę w przekonaniu, że w jej rodzinie ryzyko SM u dzieci może być zbyt wysokie. – Wszędzie powtarzane są same optymistyczne informacje o tym, że SM nie jest przeciwwskazaniem do zajścia w ciążę. Sama na bieżąco śledzę wszystkie nowości związane z chorobą. Jednak mało gdzie możemy przeczytać o tym, jakim obciążeniem psychicznym jest dla mam sama myśl o tym, że ich dziecko może zachorować. W Polsce o tym mówi się bardzo mało. Na jednej z grup na Facebooku poznałam sporo osób, które są w podobnej sytuacji do mojej. Same chorują i ich rodzic jest chory lub właśnie ich dziecko – tłumaczy kobieta. Jak dodaje, gdy ktoś w Polsce mówi głośno o tym problemie, zamyka się mu usta słowami: SM nie jest chorobą dziedziczną, a szansa na to, że dziecko zachoruje wynosi 3 proc. – A my, mamy, nadal się o to martwimy lub zaczynamy się obwiniać, kiedy u dziecka pojawiają się pierwsze niepokojące objawy… – dodaje. Stwardnienie rozsiane okiem eksperta Stwardnienie rozsiane jest chorobą zapalno-demielinizacyjną OUN, zajmuje zarówno mózgowie, jak i rdzeń. Dotychczas choroba ma niepoznaną etiologię. „Uważamy, że w przebiegu stwardnienia rozsianego dochodzi do uszkodzenia osłonki mielinowej i później, wtórnie, również do uszkodzenia aksonów. Typowe zmiany w SM pojawiają się jako tzw. plaki demielinizacyjne, które lokalizują się w mózgowiu i rdzeniu kręgowym. To choroba, która przede wszystkim dotyczy kobiet. Uważa się, że 2,5 do 3 razy częściej chorują kobiety, głównie w wieku prokreacyjnym – między 20. a 40. rokiem życia. To wtedy właśnie pojawiają się mniej więcej pierwsze objawy choroby. SM powoduje niesprawność, nawet u osób młodych” – mówiła podczas XIX Ogólnopolskiej Konferencji „Polka w Europie” dr hab. n. med. prof. SUM Monika Adamczyk-Sowa, specjalista neurolog. SM to „choroba o 100 twarzach”. U każdego pacjenta objawy choroby mogą być różne. U jednej będą to drętwienia, u drugiej – zaburzenia chodu czy zaburzenia zwieraczy. Leczenie SM polega na leczeniu modyfikującym przebieg choroby, leczeniu rzutów oraz na leczeniu objawowym. Planowanie rodziny przez osoby chorujące na SM „Najbardziej aktywną chorobę, z wieloma rzutami, mają kobiety w okresie dojrzewania oraz tuż po porodzie, czyli w połogu. Musimy o tym pamiętać przy planowaniu ciąży u pacjentki z SM. W tej chwili możemy sobie pozwolić na to, by właściwie zaplanować ciążę u młodej pacjentki” – wyjaśniała neurolożka. Na początku tego roku, na łamach „Neurologii i Neurochirurgii Polskiej” opublikowano nowe rekomendacje dla kobiet z SM, które planują ciążę. Znajdziemy tam nowość związaną z wprowadzeniem zapisów w charakterystyce produktu leczniczego dla interferonów beta. Te jedne z pierwszych leków stosowanych w leczeniu SM mogą być obecnie stosowane w modelu tzw. aktywnego planowania ciąży. Mogą być stosowane bezpiecznie u kobiet do momentu potwierdzenia ciąży, a także w uzasadnionych przypadkach również w trakcie ciąży i karmienia. Nowością jest także możliwość włączenia do leczenia SM nowoczesnych preparatów terapii rekonstytucyjnej takich jak kladrybiny w tabletkach lub alemtuzumabu. Jak wyjaśnia dr hab. n. med. prof. SUM Monika Adamczyk-Sowa, po 2. dawce w drugim roku pacjentka może bezpiecznie zachodzić w ciążę. W przypadku kladrybiny po 6 miesiącach, a alemtuzumabu – po 4 miesiącach. „Na świecie i w Polsce zmieniło się myślenie na temat modeli leczenia SM. Do tej pory stosowany był tradycyjny model eskalacyjny, czyli najpierw sięgaliśmy po lek o mniejszym potencjale działania, a dopiero gdy okazywał się nieskuteczny, sięgaliśmy po kolejny. Obecnie uważa się, że dla pewnej grupy pacjentów lepiej jest od początku stosować bardzo silny, aktywny lek po to, żeby wytłumić chorobę” – dodaje neurolożka. Ciąża u kobiety z SM jest możliwa. Pozostaje jednak problem dziedziczenia choroby. Jak czytamy na stronie Polskiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego, czynnik genetyczny może wywoływać większą podatność na wystąpienie tej choroby u niektórych osób. Ryzyko, że dziecko osoby chorej na stwardnienie rozsiane też będzie miało SM, jest szacowane na około 2-4 proc. Jeśli obydwoje rodzice są chorzy, ryzyko wzrasta do około 20 proc. Treści zawarte w serwisie mają wyłącznie charakter informacyjny i nie stanowią porady lekarskiej. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem. Magdalena Bury Z wykształcenia - dziennikarka, pedagożka i ekspertka ds. żywienia. Zobacz profil Podoba Ci się ten artykuł? Powiązane tematy: Polecamy
Dołączył: 2018-12-17 Miasto: Barbados Liczba postów: 432 28 listopada 2019, 12:04 bardzo intensywnie myślimy o drugim dziecku. Z jednej strony ciąża jest dla mnie marzeniem, a z drugiej strony jestem tym przerażona. Moja córka ma 4 latka i dlatego też chciałabym, aby miała już jakieś rodzeństwo, bo mimo wszystko 5 lat różnicy jak dla mnie to dość jedno mnie dręczy... Nie wyobrażam sobie powiedzieć o tym fakcie (jeśli zaistnieje) mojemu pracodawcy. Pracuję w danej firmie od praktycznie roku, bo zatrudniłam się początkiem stycznia 2018 r. i mam wyrzuty sumienia, że to za krótki staż, czy co, no nie wiem właściwie Jestem zatrudniona na stanowisku specjalisty, więc też wiem, że gdy mnie nie będzie nie ma opcji żeby nie było kogoś na zastępstwo. To co umiem ja, nikt inny w firmie nie potrafi. Zajmuje się różnego rodzaju pierdołami we wszelkich dziedzinach i myślę, że dlatego jest to dla mnie takie trudne. A zajmuje się księgowością (współpraca z biurem rachunkowym, ale też inne wewnętrzne raporty dla zarządu muszę robić ja), ochroną środowiska, gdzie wdrożyć się było mi trudno, bo co ma wspólnego np. księgowa z takimi rzeczami to nie wiem, ale no takie stanowisko pracy. Do tego dochodzi windykacja należności, pisanie pozwów do sądu, wnioski do komornika... Z tego jak tu przyszłam też byłam zielona, ale sama dobrnęłam do sedna i wiem na czym wszystko polega itd., jestem w tym samodzielna. Do tego dochodzą też inne różne sprawy. To stanowisko to właśnie taki ,misz-masz". Poza tym, gdy nie ma koleżanki kadrowej zajmuję się też kadrami i płacami. Ogólnie z wykształcenia jestem ekonomistką i studiuje też kierunek ,,Finanse i Rachunkowość" i to jest mi dobrze znane, a w innych prowadzonych przeze mnie aspektach po prostu się dokształcam. Trudno, żeby ktoś miał wykształcenie księgowo-prawne i jeszcze inżynierie środowiska czy coś w ty stylu. Ale pewnie i takie osoby się znajdą, racji tego, że na danym stanowisku nie mogę skupić się na jednej konkretnej rzeczy, planuję w przyszłości zmienić pracę, ale nie w tym momencie. Po prostu wiem, że całe życie tu nie będę pracować, a po obronie - co ma miejsce w czerwcu i tak szukałabym pewnie innej tu, bo na zarobki jak narazie nie narzekam, ale wiem, że nie jest tu kolorowo z doświadczeń innych ludzi. A jestem osobą, która chciałaby w przyszłości zarabiać tego, że na tej pracy mi tak nie zależy boję się powiedzieć prezesom o tym, że np. zaszłam w ciąże. Nie wyobrażam sobie danej sytuacji no i po prostu panikuje. Nie wiem jak się uspokoić. Boję się, że pracownicy zjadą mnie, że ledwo co zaczęła pracować (np. półtorej roku), a już zaciążyła. Pomóżcie, co mam zrobić żeby tak nie panikować? Przesadzam? Sama nie wiem Trochę się rozpisałam, ale to dlatego, że leży mi to wszystko na sercu. Dołączył: 2017-08-17 Miasto: Białystok Liczba postów: 8127 29 listopada 2019, 08:37 Despacitoo napisał(a):olej to.. Ja w poprzedniej robocie miałam skrupuly i tak czekałam do 30tki pracując tam 5 lat i uwierz mi zawsze był zły moment, zawsze czułam że nie chce pracodawcy zostawić.. A w nowym miejscu zdecydowałam się na dziecko po 8 miesiącach pracy,ale pracując później prawie do końca (33 tydz kończę i dalej pracuje) bo patrzyłam wyłącznie na to czy w moim życiu to jest TEN moment, bo dla pracodawcy zawsze będzie zły. Tak to właśnie jest. Chyba nie ma nigdy w pracy odpowiedniego momentu. Też chciałbym pracować jak najdłużej, nie przeszkadzałoby mi to. Ale 33 tydzień to już powinnas odpoczywac, nie zapracuj się tam :-)spoko, spoko jeszcze tylko 1 tydz czy 2 chce być nie ukrywam, że również dlatego, że od września dostałam znaczną podwyżkę i na zwolnieniu nie bede miała 100% tego co mam tylko średniej z 12mscy, więc będę "stratna", a czuje się na prawdę bardzo dobrze :) a powiem Ci, że ja pamiętam jak w tamtej robocie też się czaiłam i czaiłam w nieskonczoność, a ostatecznie zwalali mi na głowę obowiązki dziewczyn, które były sobie na zwolnieniach i macierzyńskich pracując przed zajściem o wiele krócej niż ja.. i nikt o nich jakoś źle nie myślał. 2 lata to dużo czasu, jak pragniesz dziecka to nie odwlekaj tego;) Edytowany przez Despacitoo 29 listopada 2019, 08:43 Dołączył: 2018-12-17 Miasto: Barbados Liczba postów: 432 29 listopada 2019, 09:08 Despacitoo napisał(a): napisał(a):Despacitoo napisał(a):olej to.. Ja w poprzedniej robocie miałam skrupuly i tak czekałam do 30tki pracując tam 5 lat i uwierz mi zawsze był zły moment, zawsze czułam że nie chce pracodawcy zostawić.. A w nowym miejscu zdecydowałam się na dziecko po 8 miesiącach pracy,ale pracując później prawie do końca (33 tydz kończę i dalej pracuje) bo patrzyłam wyłącznie na to czy w moim życiu to jest TEN moment, bo dla pracodawcy zawsze będzie zły. Tak to właśnie jest. Chyba nie ma nigdy w pracy odpowiedniego momentu. Też chciałbym pracować jak najdłużej, nie przeszkadzałoby mi to. Ale 33 tydzień to już powinnas odpoczywac, nie zapracuj się tam :-)spoko, spoko jeszcze tylko 1 tydz czy 2 chce być nie ukrywam, że również dlatego, że od września dostałam znaczną podwyżkę i na zwolnieniu nie bede miała 100% tego co mam tylko średniej z 12mscy, więc będę "stratna", a czuje się na prawdę bardzo dobrze :) a powiem Ci, że ja pamiętam jak w tamtej robocie też się czaiłam i czaiłam w nieskonczoność, a ostatecznie zwalali mi na głowę obowiązki dziewczyn, które były sobie na zwolnieniach i macierzyńskich pracując przed zajściem o wiele krócej niż ja.. i nikt o nich jakoś źle nie myślał. 2 lata to dużo czasu, jak pragniesz dziecka to nie odwlekaj tego;) Jak masz lekką pracę to możesz pracować długo, ale też nie ma co przeginać Ale wiadomo, kwestie finansowe to też ważna sprawa, szczególnie jak zaraz na świat przyjdzie dzidziuś :) W sumie jak narazie pracuję rok, ale zanim zajdę w ciąże (chyba, że już jestem bo powinnam dostać właśnie okresu, a jeszcze go nie mam ) to będzie gdzieś koło 1,5 roku jak dobrze pójdzie :) Ale no teoretycznie wiem, że nie ma co przeciągać tego :) Dołączył: 2014-04-22 Miasto: Katowice Liczba postów: 2420 29 listopada 2019, 09:27 Kochana ... nie patrz na współpracowników, tylko na Twoje szczęście i szczęście Twojej naprawdę będą nie w porządku to Ci mogą w każdej chwili wypowiedzenie wręczyć, a jeżeli maja choć trochę zrozumienia - to będzie pracuję w korporacji francuskiej już prawie 7 lat i wręcz mnie pytają, kiedy mama będę - a tu klopsik, bo walczymy z niepłodnością męża już ponad rok ....już uprzedziłam kierowniczkę, że jeżeli po badaniach w styczniu dalej będzie lipa z plemnikami, to chcemy do in vitro podejść w maju/czerwcu - okazała zrozumienie, bardzo się przejęła, ale i podziękowała za też zależy z jakimi ludźmi pracujesz - u mnie w pracy jak widać ciąże nie powodują wypowiedzeń i z reguły wszystkie mamy wracają po urlopie macierzyńskim na swoje miejsce albo firma im szuka innego projektu - a ludzie ciągle są potrzebni. Dołączył: 2005-11-09 Miasto: Wrocław Liczba postów: 367 29 listopada 2019, 10:04 Pamiętaj, ze nie zawsze udaje się od razu, zatem załóż jakiś czas na starania plus 8 miesięcy ciąży, a to już daje ładny staż. Niewiele ciąż wymaga zwolnienia od stwierdzenia faktu że jest....A fakt dla pracodawcy zawsze jest zły moment... Dołączył: 2018-12-17 Miasto: Barbados Liczba postów: 432 29 listopada 2019, 11:02 sandrine84 napisał(a):Kochana ... nie patrz na współpracowników, tylko na Twoje szczęście i szczęście Twojej naprawdę będą nie w porządku to Ci mogą w każdej chwili wypowiedzenie wręczyć, a jeżeli maja choć trochę zrozumienia - to będzie pracuję w korporacji francuskiej już prawie 7 lat i wręcz mnie pytają, kiedy mama będę - a tu klopsik, bo walczymy z niepłodnością męża już ponad rok ....już uprzedziłam kierowniczkę, że jeżeli po badaniach w styczniu dalej będzie lipa z plemnikami, to chcemy do in vitro podejść w maju/czerwcu - okazała zrozumienie, bardzo się przejęła, ale i podziękowała za też zależy z jakimi ludźmi pracujesz - u mnie w pracy jak widać ciąże nie powodują wypowiedzeń i z reguły wszystkie mamy wracają po urlopie macierzyńskim na swoje miejsce albo firma im szuka innego projektu - a ludzie ciągle są potrzebni. Pracuję w firmę, gdzie przeważają mężczyźni, więc dlatego trudno mi stwierdzić jak jest tutaj. Obecnie w firmie mamy właśnie tylko dwie kobiety - ja i koleżanka. Koleżanka, która pracuje ze mną w tej firmie urodziła 2 córki, ale pracuje tu od ponad 10 lat na pewno. Była wówczas zastępowana przez drugą koleżanka - moją poprzedniczkę. Z tego co wiem, moja poprzedniczka też w tej firmie urodziła dwójkę dzieci - wtedy zatrudnili kogoś na zastępstwo. Ale ona też bardzo długo tu pracowała. Więc wiem, że jedna kobieta, która tu pracowała oraz druga kobieta, która nadal pracuje nie zostały zwolnione ,,za ciąże". Gdyby pracodawca wręczył mi wypowiedzenie w trakcie ciąży byłby bardzo nie fair. NIe wiem czy nie poszłabym w takiej sytuacji do sądu pracy, no bo to już przesada, ochrona kobiet w ciąży musi być. Gdyby kobiety nie rodziły dzieci nie miałby kto pracować na tym świecie Dołączył: 2018-12-17 Miasto: Barbados Liczba postów: 432 29 listopada 2019, 11:05 toperzyca napisał(a):Pamiętaj, ze nie zawsze udaje się od razu, zatem załóż jakiś czas na starania plus 8 miesięcy ciąży, a to już daje ładny staż. Niewiele ciąż wymaga zwolnienia od stwierdzenia faktu że jest....A fakt dla pracodawcy zawsze jest zły moment... Wiem, że nie od razu się udaje. Zdaję sobie z tego sprawę i nie twierdzę, że od razu zaciążę. Ale też biorę pod uwagę sytuację, że mogę zajść i na początku starań. Na zwolnienie lekarskie na pewno od razu nie poszłabym. Gdybym się dobrze czuła chciałabym pracować jak najdłużej :) Dołączył: 2016-09-27 Miasto: Biegun Południowy Liczba postów: 589 29 listopada 2019, 11:36 napisał(a):sandrine84 napisał(a):Kochana ... nie patrz na współpracowników, tylko na Twoje szczęście i szczęście Twojej naprawdę będą nie w porządku to Ci mogą w każdej chwili wypowiedzenie wręczyć, a jeżeli maja choć trochę zrozumienia - to będzie pracuję w korporacji francuskiej już prawie 7 lat i wręcz mnie pytają, kiedy mama będę - a tu klopsik, bo walczymy z niepłodnością męża już ponad rok ....już uprzedziłam kierowniczkę, że jeżeli po badaniach w styczniu dalej będzie lipa z plemnikami, to chcemy do in vitro podejść w maju/czerwcu - okazała zrozumienie, bardzo się przejęła, ale i podziękowała za też zależy z jakimi ludźmi pracujesz - u mnie w pracy jak widać ciąże nie powodują wypowiedzeń i z reguły wszystkie mamy wracają po urlopie macierzyńskim na swoje miejsce albo firma im szuka innego projektu - a ludzie ciągle są potrzebni. Pracuję w firmę, gdzie przeważają mężczyźni, więc dlatego trudno mi stwierdzić jak jest tutaj. Obecnie w firmie mamy właśnie tylko dwie kobiety - ja i koleżanka. Koleżanka, która pracuje ze mną w tej firmie urodziła 2 córki, ale pracuje tu od ponad 10 lat na pewno. Była wówczas zastępowana przez drugą koleżanka - moją poprzedniczkę. Z tego co wiem, moja poprzedniczka też w tej firmie urodziła dwójkę dzieci - wtedy zatrudnili kogoś na zastępstwo. Ale ona też bardzo długo tu pracowała. Więc wiem, że jedna kobieta, która tu pracowała oraz druga kobieta, która nadal pracuje nie zostały zwolnione ,,za ciąże". Gdyby pracodawca wręczył mi wypowiedzenie w trakcie ciąży byłby bardzo nie fair. NIe wiem czy nie poszłabym w takiej sytuacji do sądu pracy, no bo to już przesada, ochrona kobiet w ciąży musi być. Gdyby kobiety nie rodziły dzieci nie miałby kto pracować na tym świecie Nie byłby nie fair tylko złamałby prawo... Chyba że pracujesz na zastępstwo ? Dołączył: 2017-08-17 Miasto: Białystok Liczba postów: 8127 29 listopada 2019, 11:58 HowTheGrinchStoleChristmas napisał(a): napisał(a):sandrine84 napisał(a):Kochana ... nie patrz na współpracowników, tylko na Twoje szczęście i szczęście Twojej naprawdę będą nie w porządku to Ci mogą w każdej chwili wypowiedzenie wręczyć, a jeżeli maja choć trochę zrozumienia - to będzie pracuję w korporacji francuskiej już prawie 7 lat i wręcz mnie pytają, kiedy mama będę - a tu klopsik, bo walczymy z niepłodnością męża już ponad rok ....już uprzedziłam kierowniczkę, że jeżeli po badaniach w styczniu dalej będzie lipa z plemnikami, to chcemy do in vitro podejść w maju/czerwcu - okazała zrozumienie, bardzo się przejęła, ale i podziękowała za też zależy z jakimi ludźmi pracujesz - u mnie w pracy jak widać ciąże nie powodują wypowiedzeń i z reguły wszystkie mamy wracają po urlopie macierzyńskim na swoje miejsce albo firma im szuka innego projektu - a ludzie ciągle są potrzebni. Pracuję w firmę, gdzie przeważają mężczyźni, więc dlatego trudno mi stwierdzić jak jest tutaj. Obecnie w firmie mamy właśnie tylko dwie kobiety - ja i koleżanka. Koleżanka, która pracuje ze mną w tej firmie urodziła 2 córki, ale pracuje tu od ponad 10 lat na pewno. Była wówczas zastępowana przez drugą koleżanka - moją poprzedniczkę. Z tego co wiem, moja poprzedniczka też w tej firmie urodziła dwójkę dzieci - wtedy zatrudnili kogoś na zastępstwo. Ale ona też bardzo długo tu pracowała. Więc wiem, że jedna kobieta, która tu pracowała oraz druga kobieta, która nadal pracuje nie zostały zwolnione ,,za ciąże". Gdyby pracodawca wręczył mi wypowiedzenie w trakcie ciąży byłby bardzo nie fair. NIe wiem czy nie poszłabym w takiej sytuacji do sądu pracy, no bo to już przesada, ochrona kobiet w ciąży musi być. Gdyby kobiety nie rodziły dzieci nie miałby kto pracować na tym świecie Nie byłby nie fair tylko złamałby prawo... Chyba że pracujesz na zastępstwo ?jak pracuje na zastępstwo to też nie jest tak, że mogą ją zwolnić "ot tak, bo jest w ciąży" . jej umowa ulegnie automatycznemu rozwiązaniu wraz z powrotem osoby zastępowanej i tutaj nie ważne czy jest się w ciąży czy nie. natomiast zakładając, że pracuje na "normalnej " umowie to wydaje mi się, że w przypadku umów na czas nieokreślony to w ogóle nie mogą jej zwolnić do końca ciąży, a w przypadku umowy na czas określony umowa zostaje przedłużona do dnia porodu pod warunkiem, że w momencie jej wygaśnięcia pracownica ma ukończony 3 msc ciąży. jakbym miała podejrzenia, że mój pracodawca jest takim dupkiem że może mnie zwolnić bo dowiedział się o ciąży to bym po prostu o niej nie mówiła póki prawo nie zaczęłoby mnie chronić. nie ma momentu w którym musisz poinformować pracodawce o ciąży to od Ciebie zależy kiedy to zrobisz, ale póki tego nie zrobisz to nie korzystasz z praw przysługujących ciężarnym, a jakieś tam są. dodatkowe przerwy w czasie pracy. Dołączył: 2018-12-17 Miasto: Barbados Liczba postów: 432 29 listopada 2019, 12:01 HowTheGrinchStoleChristmas napisał(a): napisał(a):sandrine84 napisał(a):Kochana ... nie patrz na współpracowników, tylko na Twoje szczęście i szczęście Twojej naprawdę będą nie w porządku to Ci mogą w każdej chwili wypowiedzenie wręczyć, a jeżeli maja choć trochę zrozumienia - to będzie pracuję w korporacji francuskiej już prawie 7 lat i wręcz mnie pytają, kiedy mama będę - a tu klopsik, bo walczymy z niepłodnością męża już ponad rok ....już uprzedziłam kierowniczkę, że jeżeli po badaniach w styczniu dalej będzie lipa z plemnikami, to chcemy do in vitro podejść w maju/czerwcu - okazała zrozumienie, bardzo się przejęła, ale i podziękowała za też zależy z jakimi ludźmi pracujesz - u mnie w pracy jak widać ciąże nie powodują wypowiedzeń i z reguły wszystkie mamy wracają po urlopie macierzyńskim na swoje miejsce albo firma im szuka innego projektu - a ludzie ciągle są potrzebni. Pracuję w firmę, gdzie przeważają mężczyźni, więc dlatego trudno mi stwierdzić jak jest tutaj. Obecnie w firmie mamy właśnie tylko dwie kobiety - ja i koleżanka. Koleżanka, która pracuje ze mną w tej firmie urodziła 2 córki, ale pracuje tu od ponad 10 lat na pewno. Była wówczas zastępowana przez drugą koleżanka - moją poprzedniczkę. Z tego co wiem, moja poprzedniczka też w tej firmie urodziła dwójkę dzieci - wtedy zatrudnili kogoś na zastępstwo. Ale ona też bardzo długo tu pracowała. Więc wiem, że jedna kobieta, która tu pracowała oraz druga kobieta, która nadal pracuje nie zostały zwolnione ,,za ciąże". Gdyby pracodawca wręczył mi wypowiedzenie w trakcie ciąży byłby bardzo nie fair. NIe wiem czy nie poszłabym w takiej sytuacji do sądu pracy, no bo to już przesada, ochrona kobiet w ciąży musi być. Gdyby kobiety nie rodziły dzieci nie miałby kto pracować na tym świecie Nie byłby nie fair tylko złamałby prawo... Chyba że pracujesz na zastępstwo ? Ja wiem, że złamałby prawo. Dlatego napisałam, że poszłabym w takiej sytuacji do sądu pracy. Nie pracuje na zastępstwo. Pracuje normalnie na pełen etat na umowie o pracę. Dołączył: 2018-12-17 Miasto: Barbados Liczba postów: 432 29 listopada 2019, 12:04 Despacitoo napisał(a):HowTheGrinchStoleChristmas napisał(a): napisał(a):sandrine84 napisał(a):Kochana ... nie patrz na współpracowników, tylko na Twoje szczęście i szczęście Twojej naprawdę będą nie w porządku to Ci mogą w każdej chwili wypowiedzenie wręczyć, a jeżeli maja choć trochę zrozumienia - to będzie pracuję w korporacji francuskiej już prawie 7 lat i wręcz mnie pytają, kiedy mama będę - a tu klopsik, bo walczymy z niepłodnością męża już ponad rok ....już uprzedziłam kierowniczkę, że jeżeli po badaniach w styczniu dalej będzie lipa z plemnikami, to chcemy do in vitro podejść w maju/czerwcu - okazała zrozumienie, bardzo się przejęła, ale i podziękowała za też zależy z jakimi ludźmi pracujesz - u mnie w pracy jak widać ciąże nie powodują wypowiedzeń i z reguły wszystkie mamy wracają po urlopie macierzyńskim na swoje miejsce albo firma im szuka innego projektu - a ludzie ciągle są potrzebni. Pracuję w firmę, gdzie przeważają mężczyźni, więc dlatego trudno mi stwierdzić jak jest tutaj. Obecnie w firmie mamy właśnie tylko dwie kobiety - ja i koleżanka. Koleżanka, która pracuje ze mną w tej firmie urodziła 2 córki, ale pracuje tu od ponad 10 lat na pewno. Była wówczas zastępowana przez drugą koleżanka - moją poprzedniczkę. Z tego co wiem, moja poprzedniczka też w tej firmie urodziła dwójkę dzieci - wtedy zatrudnili kogoś na zastępstwo. Ale ona też bardzo długo tu pracowała. Więc wiem, że jedna kobieta, która tu pracowała oraz druga kobieta, która nadal pracuje nie zostały zwolnione ,,za ciąże". Gdyby pracodawca wręczył mi wypowiedzenie w trakcie ciąży byłby bardzo nie fair. NIe wiem czy nie poszłabym w takiej sytuacji do sądu pracy, no bo to już przesada, ochrona kobiet w ciąży musi być. Gdyby kobiety nie rodziły dzieci nie miałby kto pracować na tym świecie Nie byłby nie fair tylko złamałby prawo... Chyba że pracujesz na zastępstwo ?jak pracuje na zastępstwo to też nie jest tak, że mogą ją zwolnić "ot tak, bo jest w ciąży" . jej umowa ulegnie automatycznemu rozwiązaniu wraz z powrotem osoby zastępowanej i tutaj nie ważne czy jest się w ciąży czy nie. natomiast zakładając, że pracuje na "normalnej " umowie to wydaje mi się, że w przypadku umów na czas nieokreślony to w ogóle nie mogą jej zwolnić do końca ciąży, a w przypadku umowy na czas określony umowa zostaje przedłużona do dnia porodu pod warunkiem, że w momencie jej wygaśnięcia pracownica ma ukończony 3 msc ciąży. jakbym miała podejrzenia, że mój pracodawca jest takim dupkiem że może mnie zwolnić bo dowiedział się o ciąży to bym po prostu o niej nie mówiła póki prawo nie zaczęłoby mnie chronić. nie ma momentu w którym musisz poinformować pracodawce o ciąży to od Ciebie zależy kiedy to zrobisz, ale póki tego nie zrobisz to nie korzystasz z praw przysługujących ciężarnym, a jakieś tam są. dodatkowe przerwy w czasie pracy. Pracuje na normalnej umowie na czas określony, w moim przypadku trwa ona do końca roku 2021 r., bo zostałam zatrudniona po okresie próbnym na ten maksymalny okres 33 miesięcy zatrudniona. Więc gdybym była w ciąży np. w 2020 r. to nie mogą mnie zwolnić.
Ciąża to wyjątkowy czas w życiu kobiety. Nic dziwnego, że powstaje wtedy wiele wątpliwości, zwłaszcza u mam, które rodzą po raz pierwszy. Kobiety w ciąży potrzebują potwierdzenia, że wszystko jest w porządku i odpowiedzi na nurtujące je problemy. Jakie są najczęstsze pytania i wątpliwości kobiet w ciąży? 1. W instrukcji testu ciążowego jest napisane, aby wykonywać go rano. Czy jeśli zrobię test po południu, to może pokazać brak ciąży pomimo ciąży? – Może się tak zdarzyć na samym początku ciąży. Testy wykrywają w moczu stężenie beta-hCG – hormonu, którego ilość w ciąży wzrasta w kolejnych tygodniach. W porannym, zagęszczonym moczu, stężenie beta-hCG jest po prostu najwyższe. Dlatego w pierwszych tygodniach po zapłodnieniu najbardziej wiarygodny jest test ciążowy wykonany z wykorzystaniem porannego moczu. Z czasem test wypadnie dodatnio bez względu na porę dnia. 2. Przygotowywałam się do ciąży, wyniki badań mam prawidłowe, pierwsze USG wypadło dobrze, nic złego się nie dzieje, a mimo to lekarz zapisał mi preparat na podtrzymanie ciąży. Po co? – Zapewne chodzi o pochodną progesteronu – hormonu podtrzymującego ciążę. Kobiety otrzymują go zwykle na początku ciąży, gdy występują objawy, które mogą sugerować zagrożenie ciąży, np. plamienie, bóle brzucha, torbiele jajników. Jeśli ciąża przebiega prawidłowo, wyniki badań są dobre i nic niepokojącego się nie dzieje, nie ma powodu, aby przyjmować preparaty podtrzymujące ciążę. Warto wyjaśnić tę kwestię z prowadzącym ciążę ginekologiem, aby nie brać leku „na wszelki wypadek”. 3. Jestem w 12. tygodniu ciąży. Okropnie boli mnie ząb, bo niestety nie wyleczyłam go przed ciążą. Czy teraz mogę leczyć próchnicę? Czy mogę dostać znieczulenie? Co powinnam zrobić, jeśli stomatolog zaleci prześwietlenie? – Ząb trzeba bezwzględnie wyleczyć. To konieczne. Próchnica jest potencjalnym źródłem infekcji, która może rozejść się po całym organizmie, a nawet wywołać sepsę i zagrozić bezpieczeństwu mamy i dziecka. W czasie ciąży można zastosować znieczulenie (ważne, aby nie zawierało adrenaliny). Oczywiście już na początku wizyty trzeba poinformować dentystę o ciąży. Co do zdjęcia rentgenowskiego, lepiej go unikać. Jeśli jednak lekarz stwierdzi, że jest bezwzględnie konieczne, można je zrobić. Brzuch trzeba wtedy osłonić przed promieniami rentgenowskimi specjalnym fartuchem. 4. Ciągle jestem głodna, a to dopiero początek ciąży. Już przytyłam 3 kg. Nie potrafię sobie jednak niczego odmówić. Czy to źle? – Niestety, nie najlepiej. Co prawda zwiększony apetyt to częsta „przypadłość” ciężarnych, ale trzeba trzymać go w ryzach. W przeciwnym razie grozi to sporą nadwagą, a co za tym idzie, wzrostem ryzyka rozwoju nadciśnienia, żylaków nóg, hemoroidów, stłuszczenia wątroby. Poza tym nadwaga to też problem kosmetyczny. Lepiej więc poskromić nieco apetyt, a gdy to trudne, przynajmniej go oszukać. Wystarczy wtedy zamiast słodyczy, potraw smażonych i tuczących – zjadać więcej warzyw, pić wodę mineralną, chrupać jabłka i krążki ryżowe. I nie zapominać o ruchu! Codzienny spacer lub gimnastyka pozwolą zachować formę i nie przytyć ponad miarę. 5. Jakie jest prawidłowe ciśnienie tętnicze w ciąży? – Normy ciśnienia tętniczego są takie same dla wszystkich dorosłych – bez względu na wiek i stan, czyli skurczowe (górne) poniżej 140, a rozkurczowe (dolne) poniżej 90. Idealne ciśnienie to 120/80 mmHg. Nadciśnienie w ciąży, czyli 140/90 mmHg lub więcej (wystarczy przekroczenie jednej z tych wartości) jest groźne dla dziecka. Może zaburzać rozwój ciąży. Dlatego lekarz powinien mierzyć ciśnienie ciężarnej podczas każdej wizyty. Jeśli lekarz nie stwierdził nieprawidłowych wartości, nie ma powodu do niepokoju. Ale zbyt wysokie ciśnienie trzeba leczyć. Stosuje się doustne leki, bezpieczne dla mamy i dziecka. Szczególny niepokój wzbudza nadciśnienie, któremu towarzyszą obrzęki i obecność białka w moczu. To stan wymagający leczenia, często w szpitalu. 6. Czy w czasie ciąży mogę chodzić na basen? – Jeśli ciąża przebiega prawidłowo, nie ma powodu, aby rezygnować z wizyt na basenie. Pobyt w wodzie odciąża kręgosłup, łagodzi bóle w krzyżu, rozluźnia mięśnie, relaksuje i poprawia nastrój. Jedyne zastrzeżenie dotyczy czystości basenu. Lepiej wybrać taki, który cieszy się dobrą opinią lub gdzie prowadzone są zajęcia dla ciężarnych. Łatwiej wtedy uniknąć infekcji intymnych. 7. Jestem w pierwszym trymestrze ciąży. Choruję na niedoczynność tarczycy. Po zajściu w ciążę wyniki badań, zwłaszcza TSH, stale się wahają. Lekarka znów zwiększyła dawkę leku. Czy powinnam się martwić, że to zaszkodzi dziecku? – Przede wszystkim trzeba zachować spokój. Wahania TSH i zwiększanie dawki hormonów tarczycy w ciąży nie są niczym nadzwyczajnym. Zmianie ulega przecież cała gospodarka hormonalna, a hormony tarczycy mają wpływ na cały organizm. W pierwszym i drugim trymestrze TSH nie powinno przekraczać 2,5, w trzecim 3,0. Niewielkie wahania nie są groźne. Zapewne wkrótce wszystko się unormuje, a w kolejnych trymestrach pewnie niezbędna będzie znów zmiana dawki leku. Najważniejsze, aby wykonywać regularnie badania TSH (nie rzadziej niż co 4 tygodnie, jeśli jest prawidłowe, lub minimum co 6 tygodni przy dwóch kolejnych wynikach mieszczących się w wyznaczonych granicach), a także USG ciąży, i słuchać zaleceń lekarza. Na pewno nic złego się nie stanie, dziecko urodzi się zdrowe. 8. Uwielbiam gorące kąpiele. Bardzo mnie relaksują. Czy w ciąży mogę nadal z nich korzystać? – Lepiej tego unikać. Ciepło może powodować przekrwienie tkanek, co jest niekorzystne w czasie ciąży. Może to skutkować omdleniami, krwawieniem z dróg rodnych, a w skrajnym przypadku nawet utratą ciąży. Z tego samego powodu lepiej zrezygnować z pobytu w saunie i solarium. 9. Jestem na półmetku ciąży. Cały czas przyjmuję kwas foliowy – zaczęłam jeszcze przed ciążą. Lekarz zalecił odstawienie leku. Czy to na pewno dobry pomysł? – Zdecydowanie tak. Niedobór kwasu foliowego stwarza największe ryzyko na początku ciąży. Może przyczynić się do rozwoju wad cewy nerwowej dziecka. Jeśli kobieta przyjmowała preparat już przed ciążą i w ciąży, nie ma powodu, aby dalej go zażywać. Z całą pewnością nie cierpi z powodu niedoboru tej witaminy, a wszystkie narządy dziecka już się ukształtowały. Nie ma więc obaw, że wykształcą się nieprawidłowo. Teraz będą tylko dojrzewać. 10. Myślę o zapisaniu się do szkoły rodzenia. Czy warto? – Warto, zwłaszcza przed pierwszym porodem w życiu. W szkole rodzenia zajęcia prowadzą położne, lekarze (ginekolodzy, pediatrzy), psycholodzy. Można z nimi swobodnie porozmawiać o wielu kwestiach, np. lęku przed porodem czy szczepieniach niemowlęcia. Poza tym ciężarna może nauczyć się różnych technik wspomagania porodu, jak choćby prawidłowego oddychania. Kobiety spotykają w szkole rodzenia inne ciężarne, które mają podobne rozterki. Takie znajomości bywają cenne. Do szkoły rodzenia najlepiej zapisać się pod koniec drugiego trymestru. 11. Jestem po czterdziestce. Lekarz zaproponował mi amniopunkcję. Czy poddać się badaniu? – Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Z jednej strony badanie pozwala wykryć nieprawidłowości genetyczne u dziecka, których ryzyko u kobiet po 35. roku jest zwiększone. Z drugiej strony – jest inwazyjne i niesie pewne ryzyko (raz na sto przypadków dochodzi do poronienia). Chyba kluczową kwestią przed podjęciem decyzji jest odpowiedź na pytanie: co zrobisz, gdyby okazało się, że dziecko jest chore. Czy ta wiedza miałaby wpływ na dalsze decyzje dotyczące ciąży? Przed podjęciem decyzji warto uwzględnić także wyniki badania USG i testu PAPP-A. Sprawdź też: Domowe testy: które badania w ciąży możesz zrobić sama? 12. Podobno w ciąży nie wolno jeść serów pleśniowych. A ja je tak uwielbiam! Może choć na ciepło… – Sery te mogą zawierać listerie, bakterie groźne dla dziecka. Dlatego lepiej ich unikać. Dotyczy to także serów na ciepło. Zwykle są one jedynie podgrzane, a nie ugotowane w wysokiej temperaturze. Z tego samego powodu lepiej zrezygnować z surowego mięsa, pasztetów i innych niezabezpieczonych opakowaniem produktów, które leżą w lodówce, gotowe do bezpośredniego spożycia. 13. Czuję się świetnie, nic mi nie dolega, a ginekolog zalecił mi dziwny test z piciem okropnie słodkiego płynu. Czy to konieczne? – Zdecydowanie tak. W ciąży wszelkie choroby mogą mieć poważne skutki. Jedną z nich jest cukrzyca. Ale gdy zostanie wcześnie wykryta, można zapobiec negatywnym skutkom zarówno u dziecka, jak i u mamy. Dlatego między 24. a 28. tygodniem ciąży lekarz zleca nie tylko badanie stężenia cukru na czczo, ale także w określonym czasie po wypiciu 75 g glukozy. Badanie oprócz cukrzycy umożliwia wykrycie także stanu przedcukrzycowego, który może nie dawać żadnych dolegliwości. Wprowadzona w porę stosowna dieta zapobiega rozwojowi choroby i jej niekorzystnym skutkom. Dlatego, pomimo dobrego samopoczucia, test trzeba wykonać. Lampka wina do kolacji? Absolutnie nie! Nikt nie neguje faktu, że częste picie alkoholu jest w ciąży niewskazane. Pojawiają się jednak głosy, że niewielka ilość nie zaszkodzi. Problem w tym, że nikt nie określił, co to znaczy „niewielka ilość”. Nawet jedna lampka wina lub mały kufelek piwa z łatwością przenikają przez łożysko do dziecka. Alkohol we krwi płodu osiąga wyższe stężenie niż u mamy, bo wątroba malca nie jest jeszcze na tyle sprawna, by poradzić sobie z „przerobieniem” wyskokowego napoju. 14. Chciałabym uniknąć nacięcia krocza. Podobno można jakoś masować te okolice? – Masowanie krocza sprawia, że tkanka jest bardziej elastyczna i podatna na rozciąganie. Dzięki temu maleje prawdopodobieństwo konieczności nacięcia, a także samoistnego pęknięcia krocza. Codziennie warto masować miejsce między odbytem a ujściem pochwy. Najlepiej jedną nogę oprzeć na brzegu wanny i kciukiem od strony pochwy, a palcem wskazujący od zewnątrz masować tę okolicę codziennie przez kilka minut. Warto do tego użyć oliwki dla niemowląt, olejku z migdałów, kiełków pszenicy lub zwykłej oliwy z oliwek. 15. Jestem w końcu 8. miesiąca ciąży. Mam wrażenie, że od dwóch dni moje dziecko niewiele się rusza. Czy powinnam się tym martwić? – Raczej nie. Po prostu w tak zaawansowanej ciąży dziecko ma mniej miejsca. Bywa, że gdy dziecko się wierci, mama jest czymś pochłonięta, np. pracą, a gdy wsłuchuje się w brzuch, dziecko akurat śpi. Stąd poczucie, że jest mniej aktywny. Dobra rada: możesz liczyć codziennie ruchy dziecka, najlepiej po obiedzie, przez godzinę. Powinno ich być 10. Jeśli ruchów będzie mniej, skontaktuj się z lekarzem, zwłaszcza jeśli w brzuchu panuje cisza. 16. Jestem w 33. tygodniu ciąży. USG wykazało, że mój synek jest w brzuchu pupą do dołu, a główką do góry. Czy czeka mnie cesarka? – Dziecko może się jeszcze obrócić i ustawić do porodu główką w dół. Ma jeszcze trochę czasu, bo zwykle układa się w ostatecznej pozycji w 36., a czasem w 37. tygodniu ciąży. Warto podkreślić, że położenie pupą do dołu nie zawsze jest wskazaniem do cesarki. Póki co, najlepiej cierpliwie poczekać. Poród naturalny jest wciąż możliwy. Sprawdź też: Obowiązkowe badania w ciąży na NFZ: bezpłatne badania 17. Zdarzyło mi się popuścić mocz, gdy kichnęłam. To bardzo krępujące. Czy coś ze mną jest nie tak? – Na początek warto wykluczyć zakażenie układu moczowego. Jeśli badanie moczu jest prawidłowe, zapewne nie ma powodu do zmartwień. Po prostu pod koniec ciąży macica naciska na pęcherz moczowy, a jednocześnie mięśnie dna miednicy stają się luźniejsze. W efekcie podczas kichnięcia, kaszlnięcia czy śmiechu może się zdarzyć popuszczanie moczu. By temu zapobiec, warto regularnie ćwiczyć mięśnie dna miednicy. W przeciwnym razie pozostaje tylko stosowanie wkładek higienicznych. 18. Po co w czasie porodu przebija się pęcherz płodowy? – Zwykle pęcherz sam pęka w trakcie porodu. Czasem jednak, aby przyspieszyć poród, gdy pęcherz sam nie chce pęknąć w odpowiednim czasie, przebija się go specjalnym narzędziem, uwalniając wody płodowe. Zdarza się tak, gdy błony płodowe są bardzo mocne. Trzeba wtedy wspomóc nieco naturę. To zupełnie niebolesne i bezpieczne zarówno dla dziecka, jak i dla mamy. miesięcznik "M jak mama"
panikuję że jestem w ciąży